Sobota, 23 lutego 2019

Przed sądem stanęli Jakub D. (w czerwonej bluzie) i Dawid R. (siedzi), oskarżeni o brutalne zamordowanie i zgwałcenie 16-letniego Kamila G.

Fot.: Tomasz Czachorowski

"Kamil był dobrym kolegą". Kolejny dzień procesu w sprawie brutalnego zabójstwa 16-latka

Tagi: proces morderstwo nakło Kamila G. Jakub D. Dawid R. sąd oskarżeni zatrzymani zabójstwo gwałt

czwartek, 2 października 2014, aktualizowano: czwartek, 2 października 2014

Jakub R. niegdyś był przesłuchiwany w charakterze podejrzanego o współudział w zabójstwie swojego kolegi z klasy, 16-letniego Kamila G. Wczoraj opowiadał, co zapamiętał z tragicznej nocy w mieszkaniu matki 21-letniego Jakuba D., jednego z oskarżonych.


CZYTAJ TEŻ: Przez kilka godzin katowali 16-letniego kolegę. Przyznają się do zabójstwa, ale wstydzą się gwałtu

- Wszyscy pili piwo i bawili się, tańczyli - zeznawał. - Potem doszło jakby do kłótni między oskarżonymi a Kamilem. Nie wiem, ale z jakiegoś powodu naśmiewali się z niego, wyzywali, ale nie pamiętam, jak.

Jak wychodził, to żył


Sędzia Anna Warakomska spytała Jakuba R., czy boi się oskarżonych i czy czułby się lepiej na sali, gdyby ich nie było. Chłopak zaprzeczył.

Potem opowiadał, jak oskarżeni zmuszali Kamila G. do skręcania wszystkim papierosów z cygar i do robienia kotletów w kuchni. Ten jednak odmawiał.
- Wtedy Dawid R. kopnął Kamila w twarz, Kamil złapał się za głowę - zeznawał szesnastolatek. - Kiedy Kamil siedział na kanapie i nie chciał robić kotletów, Jakub D. wskoczył na niego kolanami.

- Czy podczas tego wieczoru była mowa o jakimś długu, o braku dekodera? - dopytywała sędzia Warakomska. Jakub R. zaprzeczył. Potem opowiadał, jak bił się z Kamilem, a obaj oskarżeni nakłaniali ich do bójki i zadawania ciosów. On także kopnął ofiarę w głowę, ale Kamilowi nic się nie stało.
Jakub R., poszedł do domu, kiedy po godz. 23 przyszła po niego matka. - Kiedy wychodziłem, Kamilowi nie leciała krew - stwierdził. Określił Kamila G. jako swojego dobrego kolegę.

Podczas rozprawy, tak samo jak dzień wcześniej, oskarżony Jakub D. na zeznania reagował śmiechem i półgłośnymi uwagami. Przewodniczący składu, sędzia Marek Kryś, ostrym tonem pytał, co oskarżonego bawi. - Zeznania, bo nie są prawdą
- stwierdził Jakub D.

Teraz pamiętają to inaczej


Potem zeznający opowiadał, jak umawiał się na spotkania. Jakub R. stwierdził, że oskarżony do niego dzwonił.
- Jak dzwonił, jak ty nie masz telefonu? - drwił oskarżony.
- Proszę oskarżonego o powstrzymanie się od wybuchów entuzjazmu - sędzia Marek Kryś twardo strofował Jakuba D.

Do zabójstwa i gwałtu w Nakle doszło w listopadzie 2013 roku. W mieszkaniu D. ofiara nocowała kilka dni, bo uciekła z domu. Ze śledztwa wynika, że chłopak przez cztery godziny był bity pięściami, kopany, uderzany tłuczkiem do mięsa i dźgany nożami. Zakrwawionego pijani oprawcy dusili na zmianę i zgwałcili. Kilka razy zamykali go w tapczanie.

We wtorek na sali sądowej obaj oskarżeni nie chcieli się przyznać do zgwałcenia nastolatka, mimo że podczas wcześniejszych przesłuchań zeznali tak kilka razy. Przyznali się wówczas również do zabicia 16-latka. Przebieg zbrodni opisali wtedy z najdrobniejszymi szczegółami.
Kolejna rozprawa - dzisiaj.